Facebook i jego świadome używanie

Dla większości z nas Facebook to platforma społecznościowa, dzięki której możemy utrzymywać kontakty z bliższymi i dalszymi znajomymi. Potencjał tego medium społecznościowego dostrzega coraz więcej firm, dlatego z roku na rok powstaje coraz więcej profili firmowych, które służą komunikacji z obecnymi i potencjalnymi klientami. Wzrost popularności i praktyczna dominacja Facebooka na naszym rynku ma również ciemne strony, o których warto pamiętać i które w krótki sposób spróbuję przedstawić w tym artykule.

Po pierwsze – regulamin.

Przypuszczam, że zdecydowana większość użytkowników Facebooka nawet nie zajrzała do postanowień regulaminu, który znajdziemy tutaj. Przyzwyczajeni do akceptowania wszystkich postanowień dotyczących regulaminu nie zdajemy sobie sprawy, że w przypadku Facebooka wykraczają daleko poza standardowe postanowienia. Prawdopodobnie mało kto się orientuje, że umieszczając na swoim profilu zdjęcia lub inne treści, udzielamy Facebookowi licencji na wykorzystywanie tych treści nie tylko w samym serwisie. Facebook może w sposób dowolny te treści edytować i sprzedawać innym podmiotom. To może prowadzić hipotetycznie do sytuacji, że nasze zdjęcie z wakacji znajdzie się w reklamie firmy „x”, należącej do koncernu Marka Zuckenberga. Facebook zastrzegł w regulaminie, że może swobodnie wykorzystywać te materiały i sprzedawać je innym podmiotom wraz z prawami do rozpowszechniania.

Po drugie – świadome używanie.

Używanie portalu spod znaku Niebieskiej Łapki, powinniśmy poprzedzić uświadomieniem sobie, jakie portal informacje gromadzi o nas i naszych bliskich. A gromadzi ich całkiem sporo! O czym dowiedzieliśmy się stosunkowo niedawno, dzięki uporowi Austriaka Max Schremsa, który zmusił Koncern Zuckenberga do przekazania mu wszystkich informacji na jego temat, w których posiadaniu był Facebook. Raport, który otrzymał przeszedł najśmielsze oczekiwania wielu osób i zwrócił uwagę Komisji Europejskiej i polskiego UOKiK. Raport zawierał – bagatela – ponad 1000 stron informacji!

Jakie informacje zbiera o nas Facebook?

Praktycznie wszystkie! Zbiera zdjęcia, które publikujemy na swojej tablicy, informacje o samych zdjęciach (miejscu i dacie wykonania, osobach które zostały na nim oznaczone). Dzięki temu ma pełną widzę na temat naszych zainteresowań, sposobu spędzania wolnego czasu, a także na temat naszych związków i potencjalnych słabości do innych osób. Często wystarczy niewinny ślad, by algorytmy mogły dobudować do tego pełną narrację dotyczącą tych wydarzeń.

Serwis gromadzi ponadto wszystkie informacje o treściach które przeglądamy i które nas zainteresowały, o tym z kim i o czym rozmawiamy. Algorytm dzięki takim informacjom może podsuwać nam więcej treści dostosowanych do naszych zainteresowań.

Co gorsze Facebook gromadzi nie tylko te informacje, które sami opublikowaliśmy, przechowuje również informacje, które skasowaliśmy!  Przyznaje, że zostaną one usunięte, jednak okres przez jaki jeszcze pozostaną na serwerach, jest bliżej nieokreślony. W regulaminie możemy przeczytać jedynie o „korzystaniu z kosza w komputerze”, czyli kasując treści nie usuwamy ich definitywnie.

Pamiętajmy o innych.

Warto pamiętać o tym, że nieświadomie możemy udostępnić dane bliskich nam osób, które nie chcą mieć z serwisem nic wspólnego. Wystarczy, że ściągniemy aplikację Messengera na swój telefon i wykonamy synchronizację kontaktów z książką telefoniczną. Niestety w tym momencie oprócz połączenia kont użytkowników Facebooka dostarczamy serwisowi dane osób, które pozostają poza systemem. Facebook zbiera bowiem takie informacje i może je wykorzystywać do profilowania grup reklamowych.

To jeszcze nie wszystko.

Facebook zbiera ponadto informacje o tym z jakich urządzeń korzystasz łącząc się z serwisem. Ponadto, gdzie to robisz, jakie są najczęstsze miejsca w których łączysz się z serwisem i ile wtedy spędzasz czasu w nim. Serwis zbiera nawet takie informacje jak siła Twojego WI-FI i prędkość łącza internetowego. Jeżeli łączymy się z serwisem przez Messengera, to Facebook zbiera informacje o wszystkich miejscach w których się znaleźliśmy, dzięki temu może precyzyjnie odtworzyć trasy, którymi się poruszamy i wie gdzie i kiedy najczęściej przebywamy.

Po co Facebookowi te wszystkie dane?

Najprościej można powiedzieć, że dla pieniędzy. Jednak nie chodzi tutaj o pieniądze od użytkowników. Bo jak wiemy serwis był i będzie darmowy. Chodzi jednak o pieniądze pochodzące z wykorzystania informacji o użytkownikach, zarówno tych prywatnych jak i przedsiębiorców, dla których Facebook jest jednym z podstawowych kanałów komunikacji marketingowej. Facebook żyje z reklam i zbiera wszystkie informacje o użytkowniku w jednym celu – żeby jeszcze bardziej spersonalizować wyświetlane reklamy i dostosować je do zainteresowania użytkownika. Dzięki swojemu zasięgowi oraz temu, że może dostarczać reklamy do ściśle określonych grup odbiorców, jest taki skuteczny i sporo sobie każe za to płacić!

Czy warto zatem narażać się na utratę prywatności?

Na to pytanie powinni już odpowiedzieć sobie sami użytkownicy. Niektórzy nie wyobrażają sobie internetu bez serwisu spod znaku niebieskiej łapki, dla pozostałych będzie to serwis bez większego znaczenia. Niezależnie od tego w jakiej jesteśmy grupie, warto uświadomić sobie, jak dalece serwis może ingerować w naszą sferę prywatności. Dlatego to od nas będzie zależało, czy godzimy się na warunki koncernu Zuckenberga, czy nie udostępniamy informacji o sobie, tracą jednak dostęp do największej na świecie platformy społecznościowej.

Tomek

No Comments

Sorry, the comment form is closed at this time.